Sztuczna inteligencja (AI) a korekta

Coraz częściej słychać o przejęciu pisania przez sztuczną inteligencję. Mało tego, ponoć zastąpi ona redaktorów i korektorów, za jakiś czas – copywriterów, a nawet… pisarzy (sic!). Jedni mówią: „prawda, to już się dzieje, są przecież nawet darmowe programy korekcyjne”; drudzy: „o, nie! AI pisze beznadziejnie! A poprawia z błędami”. Ja powiem: nie tak prędko! I ani jedno, ani drugie tak całkiem się nie stanie.

Prawda – są programy korektorskie online sprawdzające: interpunkcję, błędy ortograficzne, literowe, gramatyczne, ale nie sprawdzają i nie poprawią błędów: stylistycznych, logicznych, leksykalnych, kompozycyjnych, szyku zdania, a frazeologia i idiomy leżą na obu łopatkach. Sporo naszych klientów chyba korzysta z tych programów, bo do redagowania przychodzą teksty z w miarę poprawną interpunkcją (kiedyś to była prawdziwa pięta achillesowa piszących). AI sprawdza, oczywiście, tylko edytory tekstów i pisze też w edytorze, nie poprawi jednak tekstu w PDF-ie. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o umiejętności AI w redagowaniu tekstów.

Wniosek I: AI nie zastąpi redaktora (na razie).

To może zastąpi korektorkę? No, tu mamy prawdziwą klapę! AI w ogóle nie zna zasad edytorskich, dlatego nie zrobi profesjonalnej korekty wydawniczej, tej po łamaniu. Nie znajdzie błędów składu ani nie wyczyści błędów językowych, np.: niepoprawnego dzielenia wyrazów, bo nie wprowadzono jej zasad edytorskich ani zasad korekty wydawniczej.

Wniosek II: AI nie zastąpi korektorki.

To może zastąpi copywritera albo napisze za nas artykuł lub referat? Tu okazuje się, że wszystko zależy od… wiedzy człowieka, który poda się za autora. Teksty napisane prze sztuczną inteligencję oceniam jako beznadziejne, bo: mają mało konkretów, są rozwlekłe, przez kilka stron mówią w kółko to samo, ale różnymi słowami. W dodatku dysponują ubogim słownictwem – zasób na poziomie… mniej więcej ucznia VI klasy podstawówki. Taka jest większość tych tekstów.

Jeśli jednak przyszły „autor” jest sprawny informatycznie, to potrafi zadać AI takie parametry, dane do tekstu, że – podobno – wychodzi to całkiem nieźle. Oczywiście „autor” musi sprawdzić treść i tok całego tekstu, wygładzić, bo błędy leksykalne i logiczne są nagminne.

Wniosek III: AI nie zastąpi copywritera (na razie).

Zauważyliście, że słowo „autor” piszę w cudzysłowie? Tak, bo Bogiem a prawdą nie wiadomo, kto jest autorem takiego tekstu. Przecież osoba podpisująca się pod taką treścią nie jest autorem, co najwyżej jest korektorem lub redaktorem treści napisanej przez AI.

Gdzie jest więc autor? Kto nim jest? Czy pisarz mógłby podpisać się pod książką napisaną przez sztuczną inteligencję jako autor? Czy w takiej sytuacji ON byłby pisarzem? Czy może AI byłaby wtedy pisarzem? Hmmm… Trzeba by najpierw przeczytać, co napisałaby, jak by to była beletrystyka, jakiej jakości. Mam obawy, że na razie niskiej.

Wniosek IV: AI nie zastąpi pisarza, ale może się nim stać (kiedy, jakiej jakości?).

Sztuczna inteligencja uczy się ciągle, oczywiście, ma coraz większy zasób słów, poznaje coraz więcej zasad językowych, ale nadal nie ma stylu i wciąż robi błędy.

„No, przecież my też robimy błędy!”, powie ktoś. Racja, my, korektorzy i redaktorzy, także robimy błędy mimo tylu lat studiów i wieloletniej praktyki. Tylko że człowiek ma niepowtarzalny styl, wyczucie tematu, poczucie estetyki tekstu, logikę itd. Samo wykucie zasad pisowni i ortografii, a nawet poprawności stylu lub gramatyki opisowej nie wystarczy, żeby dobrze i jasno budować logiczne zdania w snuć wątek.

Z tych wszystkich powodów uważam, że ani redaktorom, ani copywriterom, a tym bardziej korektorom nie grozi upadek zawodu. Bądźmy jednak szczerzy – nie grozi tym profesjonalnym, z dużą wiedzą i umiejętnościami, z zaangażowaniem oddającym się pracy. Dlaczego właśnie im? Bo oni potrafią odgadnąć i zrozumieć intencje piszącego i swoją pracą wzmacniają en przekaz, czują styl autora i w tym stylu wprowadzają poprawki, potrafią zrobić tekst porywającym czytelnika. Redaktor to właśnie odda w tekście, tak dobierze słowa i tak poprawi zdanie, że będzie ono miało takie znaczenie, jakiego chce autor, i wpłynie tak na czytelnika, jak chce autor.

Wniosek: AI nie jest w stanie tego zrobić, i pewnie długo nie będzie,

AI może jednak pisać książki, raczej kiepskiej wartości, bo nie sądzę, aby nauczyła się rozróżniać i opisywać emocje. Nam, ludziom, trudno opisać emocje, chociaż je przeżywamy, a co dopiero sztucznej inteligencji, która emocji nie zna.

AI szybko się uczy, ale wciąż nie wiadomo, dokąd zmierza i jakim tempem. Wiem, że spełnia inne funkcje ważne dla różnych ludzi, jest przydatna, ale nikogo ani niczego nie zastąpi.

 

Magdalena Otlewska

Dodano: 15.09.2025

Ten serwis używa cookies
Informujemy, że w celu realizacji usług dostępnych na naszej stronie oraz optymalizacji jej treści korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszej strony, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, że użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Polityka Cookies